//////

KORZYSTNE PRZERABIANIE ODPADÓW

Bardzo korzystne i może najbardziej celowe jest przerabianie odpadów na kompost. W ten sposób otrzymuje się cenny nawóz, chętnie kupowany przez podmiejskich ogrodników. W niektórych krajach kom­postownie cieszą się wielkim powodzeniem. Nie wszystko jednak można przerobić na kompost. Nie poddają się przeróbce ani metale kolorowe, a więc miliony aluminiowych puszek od konserw, ani butelki czy słoiki, ani odpady ze stacji benzynowych czy warsztatów samochodowych. Większość śmieci można spalić. Jest sporo zwolen­ników spalania śmieci. Ale nowoczesna spalarnia to kosztowna, skomplikowana fabryka. A przy tym w wysokiej temperaturze powyżej 1000°, koniecznej do całkowitego bezwonnego spalania wszystkich składni­ków, powstają znaczne ilości tlenków azotu.

WYSYPISKA

Rośnie i nadal będzie rosła ilość odpadów. Trzeba więc szukać sposo­bów ich niszczenia lub — co jest znacznie ważniejsze — odzyskiwania przynajmniej części składników do po­nownego użytku. Przede wszystkim należy je sprawnie usuwać z osiedli miejskich, a następnie likwidować. Można to robić rozmaicie, na przykład wywozić na wysypiska, a następnie porządkować, zasypywać ziemią i zagospoda­rowywać. Jest to, zdawałoby się, najtańszy i najprostszy sposób. Ale tylko pozornie. Wysypiska powinny się znajdować blisko miast. Jednakże obszary te albo są zajęte pod osiedla lub uprawy warzywne, albo stanowią miejsca wypoczynku dla mieszkańców miast. Trudno w pobliżu lokować składowisko śmieci. Jeżeli śmietnis­ko położone jest znacznie dalej, bardzo kosztowni staje się transport. 

SENSACJA SPRZED LAT

Nie myślano o tym rozwijając produkcję opakowań plastykowych, również jednora­zowego użytku. W najbardziej rozwiniętych krajach miliony ton plastyku przeznacza się rocznie na opako­wania. To znaczy, że co roku przybywają miliony ton plastykowych śmieci. Przed laty sensacją była wiadomość, że w Japonii wynaleziono plastyk odporny na różne żrące substan­cje, na ogień, a więc całkowicie niezniszczalny. Cecha ta już nie zachwyca, lecz przeraża. Toteż duże zaintere­sowanie zaczęły budzić doniesienia o plastykach, które po paru miesiącach rozsypują się na proszek pod wpływem światła słonecznego. Ale jedna nietrwała masa plastyczna nie rozwiązuje sprawy.

CORAZ WIĘKSZA ILOŚĆ

I dziś tak się dzieje. Ale dziś śmieci jest zbyt dużo, takich, które mogą być zjedzone, i takich, na które nie ma amatorów. Dziś śmieci same zniknąć nie chcą. Toteż zajmują się nimi nie tylko ojcowie wielkich miast, ale i chemicy, fizycy, ekonomiści, działacze gospodarczy.Mimo to śmieci jest coraz więcej, a przy tym są coraz bardziej różnorodne, coraz trudniejsze do zniszczenia.Wystarczy zdać sobie sprawę, że na świecie powstają corocznie setki tysięcy nowych substancji chemicz­nych. Wszystkie one stopniowo trafiają do odpadków; jedne ze ściekami do rzek, inne z dymem w powietrze, jeszcze inne na śmietniska.

TROSKA O ŚMIECI

Niegdyś człowiek troskę o śmieci pozostawiał przyrodzie. Gdy miasta były niewielkie, otoczone jnurami, śmieci wyrzucano wprost za mury. Powstawały z tego nawet spore sterty; w Warszawie jest miejsce zwane Gnojną Górą — to właśnie wysypiska śmieci sprzed wieków. Takie staro­żytne wysypiska cenią sobie archeologowie, bo niekie­dy znajdują tam ciekawe przedmioty z gliny, szkła lub z metalu, czasami nawet ze skóry. Reszta odpadków przekształca się w kompost, czyli w próchnicę. Przy­roda poradziła sobie — śmieci znikły, to znaczy zostały zjedzone. Amatorów takiej uczty jest dużo: zwierzęta, bakterie, grzyby rozkładają odpadki, zamieniają je w związki mineralne, które znów mogą’być przyswajane przez rośliny.,

PROBLEM NA SMIETNIKU

Śmieci zawsze wyrzucało się na śmietnik. I przez kilka tysiącleci nie było w tym nic niepokojącego. Aż okazało się, że jeszcze trochę, a w śmieciach utoniemy. Tak było ze ściekami i z dymami. Tak jest i ze śmieciami. Przebrała się miarka. Nad tym, jak śmieci uprzątać, jak je likwidować,pracuje wiele ośrodków naukowych na całym świecie, rozwinął się nowy dział przemysłu, który zajmuje się likwidowaniem śmieci’ Dlaczego dotychczas można się było obejść bez tej całej armii specjalistów?Śmieci dzisiaj są inne. Nie tylko jest ich więcej, ale zmienił się również ich skład. 

TRAKTOWANIE PRZEZ WIEKSZOŚĆ LUDZI

Dlaczegóż więc patrzymy spokojnie i obojętnie, przez zainteresowania na stale niszczoną przez wiatr i wodę glebę? Wisła unosi średnio co dziesięć minut dziesięciotonowy wagon gleby. Dlaczego obojętnie patrzymy na zniszczone po silnych deszczach zbocza, na zamulanie dróg i rowów, na pogłębiające się wąwozy? Skarpa w Sandomierzu powoli osuwała się już ponad 100 lat, ale mimo to wycinano na niej drzewa i nie robiono nic, aby ten proces wstrzymać. Na niszczenie postępujące powoli nie zwraca się uwagi. Cóż, większość ludzi traktuje glebę — tę cieniutką żywą warstwę naszej planety — jako ziemię pod stopami, która zawsze była i zawsze będzie. I nie pomyślą nawet, że może być inaczej — że można tę warstwę zniszcz i utracić.